Dostałam go, gdy był małym cebulowym oseskiem, kilka lat temu. Pielęgnowałam i po pewnym czasie pjawiły się listki, długa łodyga i piękne białe kwiaty. Zachwycały wszystkich. Po przekwitnięciu, przeszedł w stan spoczynku, by jak wszystkie źródła podawały, po roku miał zakwitnąć. Niestety pojawiły się tylko liście i nic więcej, znowu poszedł spać. Próbowałam dociec dlaczego, za dużo wody czy za mało, za ciepło czy za zimno, za jasno czy za ciemno. Trudno, do zobaczenia za rok powiedziałam. W tym roku, gdy znowu zaczęły pojawiać się same liście zdenerwowałam się i po prostu je obciełam. Kwiat dostał szoku ( tego pozytywnego) Zakwitł i to jak pięknie. Fotografowałam kolejne etapy i taki jest tego efekt. Ogrodnik powiedział, że czasem gdy kwiaty mają "za dobrze" nie kwitną, wiedzą, że nie muszą wydawać owoców, następnego pokolenia, bo wszystko do życia, przetrwania mają.
Przedstawiam mojego amarylisa i jego 4 piękne kwiaty:
i już po kwitnieniu. Teraz amarylis zapada w letnio-jesienno - zimowy sen. Mam nadzieję, że w przyszłym roku też tak pięknie zakwitnie.
czwartek, 19 kwietnia 2012
środa, 18 kwietnia 2012
Święta, święta i już dawno po Wielkanocy. Powinnam ten post wstawić dawno, ale niestety wyszdł ponadtygodniowy poślizg. Wydawało się, że pogoda jest w miarę dobra, chłodno lecz czasami wychodziło słońce. Tylko ten wiatr, silny i bardzo zimny, stało się. Po pielęgnacji ogrodu jestem solidnie przeziębiona, nie lubię takiego stanu. Czekam na cieplejsze, słoneczne dni. Wtedy wszystko w oródku "ruszy".
Teraz przedstawię przepis na 2 rodzaje mięsa, które podałam na świąteczny obiad.
Pierwsze to:
Polędwiczki wieprzowe
Tym razem miałam 2 dość spore polędwiczki. Pokroiłam je na plastry grubości ok 1cm. Następnie lekko je rozbiłam. Każdą posmarowałam musztardą musztardą francuską z całymi ziarnami i posypałam lekko pieprzem cayenne. Ułożyłam je jedna na drugą w stosik, zawinęłam w folię spożywczą i włożyłam do lodówki na całą noc. Przygotowałam sobie też wcześniej cebulę, bym nie musiała jej kroić w święta czyli obraną, pokrojoną w piórka cebulę zeszkliłam lekko na maśle, ostudziłam i włożyłam do lodówki. Przed podaniem na patelni rozgrzać kilka łyżek oleju i kilka łyżek masła. Obsmażyć polędwiczki ( to jest bardzo szybki proces, tak po minucie z każdej strony) dodać cebulę, wymieszać razem. Wyłączyć gaz i przyprawić solą, czarnym pieprzem i suszony czosnkiem ( z tym ostatnim uważamy, nie każdy gość lubi tę przyprawę). Sprawdziłam, że nawet odgrzane polędwiczki następnego dnia są smaczne.
Drugie to kulki szynki wieprzowej
To mięso wymaga więcej czasu w przygotowaniu.
Miałam 2 spore kulki szynki. W garnku zagotować 2 litry wody, dodać marchewki, pietruszkę cebulę pokrojone w mniejsze kawałki, połowę ilości czosnku i 1 łyżkę soli. Pogotować ok 20 minut. Ostudzić. Do zimnej zalewy dodać ziarna jałowca, resztę czosnku, rozmaryn i mięso. Cały garnek wstawić do lodówki na dobę lub chociaż całą noc. Po tym czasie mięso wyjąć, osuszyć. Na patelni rozgrzać olej, obsmażyć szynkę ze wszystkich stron, popieprzyć.
Do foliowego rękawa do pieczenia włożyć mięso, wszystkie warzywa z zalewy i wlać 1 chochelkę zalewy. Dobrze zabezpieczyć boki rękawa ( ja odcinam dłuższy rękaw i zawiązuję na supeł ).
Takie zawijas wstawiamy do piekarnika - temperatura niska czyli 100 stopniC czas 1,5 do 2 godzin. Wtedy mięso jest soczyste i kruche. Gdy mięso ostygnie kroimy je na plastry, cały sos miksujemy z warzywami. Doprawiamy do smaku jeżeli czegoś nam brakuje.
W święta podgrzałam tylko wszystko w garnku.
Taką szynkę podaję z kaszą jęczmienną lub kuskusem, lecz w święta podaję też ziemniaki ( mam gości ziemniakolubnych)
Oczywiście upiekłam też różnego rodzaju mazurki, babeczki, sernik cynamonowy itp.
Smacznego
Teraz przedstawię przepis na 2 rodzaje mięsa, które podałam na świąteczny obiad.
Pierwsze to:
Polędwiczki wieprzowe
Tym razem miałam 2 dość spore polędwiczki. Pokroiłam je na plastry grubości ok 1cm. Następnie lekko je rozbiłam. Każdą posmarowałam musztardą musztardą francuską z całymi ziarnami i posypałam lekko pieprzem cayenne. Ułożyłam je jedna na drugą w stosik, zawinęłam w folię spożywczą i włożyłam do lodówki na całą noc. Przygotowałam sobie też wcześniej cebulę, bym nie musiała jej kroić w święta czyli obraną, pokrojoną w piórka cebulę zeszkliłam lekko na maśle, ostudziłam i włożyłam do lodówki. Przed podaniem na patelni rozgrzać kilka łyżek oleju i kilka łyżek masła. Obsmażyć polędwiczki ( to jest bardzo szybki proces, tak po minucie z każdej strony) dodać cebulę, wymieszać razem. Wyłączyć gaz i przyprawić solą, czarnym pieprzem i suszony czosnkiem ( z tym ostatnim uważamy, nie każdy gość lubi tę przyprawę). Sprawdziłam, że nawet odgrzane polędwiczki następnego dnia są smaczne.
Drugie to kulki szynki wieprzowej
To mięso wymaga więcej czasu w przygotowaniu.
- szynka wieprzowa
- 2-3 marchewki
- 1 pietruszka- korzeń
- 7-8 ząbków czosnku
- 1 większa cebula
- 2 ziarna jałowca
- gałązka rozmarynu
- sół, pieprz
- trochę oleju
Miałam 2 spore kulki szynki. W garnku zagotować 2 litry wody, dodać marchewki, pietruszkę cebulę pokrojone w mniejsze kawałki, połowę ilości czosnku i 1 łyżkę soli. Pogotować ok 20 minut. Ostudzić. Do zimnej zalewy dodać ziarna jałowca, resztę czosnku, rozmaryn i mięso. Cały garnek wstawić do lodówki na dobę lub chociaż całą noc. Po tym czasie mięso wyjąć, osuszyć. Na patelni rozgrzać olej, obsmażyć szynkę ze wszystkich stron, popieprzyć.
Do foliowego rękawa do pieczenia włożyć mięso, wszystkie warzywa z zalewy i wlać 1 chochelkę zalewy. Dobrze zabezpieczyć boki rękawa ( ja odcinam dłuższy rękaw i zawiązuję na supeł ).
Takie zawijas wstawiamy do piekarnika - temperatura niska czyli 100 stopniC czas 1,5 do 2 godzin. Wtedy mięso jest soczyste i kruche. Gdy mięso ostygnie kroimy je na plastry, cały sos miksujemy z warzywami. Doprawiamy do smaku jeżeli czegoś nam brakuje.
W święta podgrzałam tylko wszystko w garnku.
Taką szynkę podaję z kaszą jęczmienną lub kuskusem, lecz w święta podaję też ziemniaki ( mam gości ziemniakolubnych)
Oczywiście upiekłam też różnego rodzaju mazurki, babeczki, sernik cynamonowy itp.
Smacznego
wtorek, 3 kwietnia 2012
Baranek i zajączek wielkanocny
Jak co roku przychodzi czas pieczenia baranków, zajączków i różnej wielkości jajeczek, babeczek i wielkich bab. O mazurkach będzie w innym terminie. W różnych marketach mozna kupić formy do pieczenia. Kiedyś bywały tylko na tzw. stoiskach z zagranicznymi towarami.
Bywały też małe foremki składające się z dwóch drewnianych klocków z wyżłobionym wewnątrz kształtem np. baranka. Takie foremki moczyło się w zimnej wodzie, wypełniało masłem, zamykało, a po 2ch godzinach jakie foremka spędzała w lodówce wychodziły maślane figurki.
Dzisiaj pokażę zdjęcia zeszłorocznych wypieków, bo w tym roku będę je piekła dopiero w Wielki Czwartek, nie wiem czy po tym czasie, będę miała dostęp do komputera i netu.
Foremki należy rozpiąć z zabezpieczeń ( klamer, zatrzasków itd) wysmarować miękkim masłem ( nie rozpuszczam masła), wysypać drobno startą bułką tartą. Powycierać boki formy (te płaskie części, które będą się stykały na płasko, na które zakłada się klipsy). Foremkę postawić ( baranek stoi wtedy na" głowie").
Ciasto, którego używam do wypełnienia foremek to ciasto dość gęste, ale świetnie wypełniające formy.
Ilość wystarcza na wypełnienie 2ch foremek ( baranka i zajączka średniej wielkośći)
Wypełnione foremki wstawić do rozgrzanego piekarnika i piec ok 30-40 minut. Nie włączam termoobiegu. Po upieczeniu pozostawić ciasto w formach do lekkiego ostudzenia. Powoli odpiąć klamry, delikatnie wyjąć wypieki, zostawić do całkowitego ostygnięcia.
Teraz pozostaje wykorzystać naszą fantazję i dekorować tym, czym chcemy : lukrem, cukrem pudrem, wiórkami kokosowymi.
Bywały też małe foremki składające się z dwóch drewnianych klocków z wyżłobionym wewnątrz kształtem np. baranka. Takie foremki moczyło się w zimnej wodzie, wypełniało masłem, zamykało, a po 2ch godzinach jakie foremka spędzała w lodówce wychodziły maślane figurki.
Dzisiaj pokażę zdjęcia zeszłorocznych wypieków, bo w tym roku będę je piekła dopiero w Wielki Czwartek, nie wiem czy po tym czasie, będę miała dostęp do komputera i netu.
Foremki należy rozpiąć z zabezpieczeń ( klamer, zatrzasków itd) wysmarować miękkim masłem ( nie rozpuszczam masła), wysypać drobno startą bułką tartą. Powycierać boki formy (te płaskie części, które będą się stykały na płasko, na które zakłada się klipsy). Foremkę postawić ( baranek stoi wtedy na" głowie").
Ciasto, którego używam do wypełnienia foremek to ciasto dość gęste, ale świetnie wypełniające formy.
Ilość wystarcza na wypełnienie 2ch foremek ( baranka i zajączka średniej wielkośći)
- 6 jajek - osobno żółtka i białka
- 1 kostka margaryny 250g - w temperaturze pokojowej
- 1 szkl. drobnego cukru
- 1 łyżeczka octu
- 8 łyżek oleju
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 2 szkl. mąki
Wypełnione foremki wstawić do rozgrzanego piekarnika i piec ok 30-40 minut. Nie włączam termoobiegu. Po upieczeniu pozostawić ciasto w formach do lekkiego ostudzenia. Powoli odpiąć klamry, delikatnie wyjąć wypieki, zostawić do całkowitego ostygnięcia.
Teraz pozostaje wykorzystać naszą fantazję i dekorować tym, czym chcemy : lukrem, cukrem pudrem, wiórkami kokosowymi.
Etykiety:
ciasta,
uroczystości,
wielkanoc
poniedziałek, 2 kwietnia 2012
ostatnia poszła pod nóż
Ta ostatnia to dynia makaronowa, która stała całą zimę na kuchennym blacie. Była spora i śliczna. Przyszła na nią pora.
Dynię przekroić na pół, wyjąć pestki. Pokroić na 3 cm paski, odciąć skórkę, a miąższ pokroić na kawałki ok 2 na 3 cm. W małej miseczce utrzeć 3-4 ząbki czosnku z 3 łyżeczkami soli, następnie dolać 3/4 szkl. oleju słonecznikowego. Dynię rozłożyć na blasze piekarnika, polać i obtoczyć w wymieszać z warzywem. Wstawić do gorącego piekarnika ( 180 stopni C) na 30 minut.
Pulpety z rozmarynem
W głębokiej patelni ( lub np. szerokim garnku) rozgrzać 3-4 łyżki oleju, dosypać 1,5 szkl. długoziarnistego ryżu i pomieszać tak, by otoczone były wszystkie ziarenka. Dodać sok powstały podczas pieczenia dyni, chochelką dolewć płyn z pulpetów i mieszać, by ryż gotował się równomiernie ( na małym ogniu) Pod koniec gotowania dodać dynię, pulpety i poczekać chwilkę. Podawać gorące.
Dynię przekroić na pół, wyjąć pestki. Pokroić na 3 cm paski, odciąć skórkę, a miąższ pokroić na kawałki ok 2 na 3 cm. W małej miseczce utrzeć 3-4 ząbki czosnku z 3 łyżeczkami soli, następnie dolać 3/4 szkl. oleju słonecznikowego. Dynię rozłożyć na blasze piekarnika, polać i obtoczyć w wymieszać z warzywem. Wstawić do gorącego piekarnika ( 180 stopni C) na 30 minut.
Pulpety z rozmarynem
- ok 1,5 kg mieszanego mięsa mielonego ( łopatka wieprzowa i wołowe gulaszowe)
- 3/4 szkl. startej na średnich oczkach marchewki ( dodatkowe 3/4 szkl. będzie potrzebne do gotowania)
- płaska łyżka świeżych igiełek rozmarynu - posiekana
- 2 łyżeczki soli
- trochę czarnego pieprzu
W głębokiej patelni ( lub np. szerokim garnku) rozgrzać 3-4 łyżki oleju, dosypać 1,5 szkl. długoziarnistego ryżu i pomieszać tak, by otoczone były wszystkie ziarenka. Dodać sok powstały podczas pieczenia dyni, chochelką dolewć płyn z pulpetów i mieszać, by ryż gotował się równomiernie ( na małym ogniu) Pod koniec gotowania dodać dynię, pulpety i poczekać chwilkę. Podawać gorące.
Smacznego
wtorek, 27 marca 2012
gałązkowy wianek
Takie wianki zawsze stają się ozdobą mieszkania czy domu. Można dowolnie je dekorować i w ten sposób zmieniać wizerunek pomieszczeń. Tutaj możecie znaleźć przykład ozdabiania. Ja byłam pytana jak ułożyć gałązki, by wianek wyszedł w miarę okrągły.
Skoro lubimy spędzać czas w kuchni, to i robienie wianka zaczynamy tam. W zależności od tego jak duży chcemy mieć, wybieramy okrągłą formę do pieczenia.
Wewnątrz układamy równomiernie gałązki, obracając formę podczas układania. Możemy pomóc sobie klamerkami, które przytrzymają nam gałązki podczas dokładania. Gdy mamy już odpowiadającą nam grubość wianka, związujemy go wybranym sznurkiem lub grubszą nicią.
Skoro lubimy spędzać czas w kuchni, to i robienie wianka zaczynamy tam. W zależności od tego jak duży chcemy mieć, wybieramy okrągłą formę do pieczenia.
Wewnątrz układamy równomiernie gałązki, obracając formę podczas układania. Możemy pomóc sobie klamerkami, które przytrzymają nam gałązki podczas dokładania. Gdy mamy już odpowiadającą nam grubość wianka, związujemy go wybranym sznurkiem lub grubszą nicią.
Poniżej z delikatnymi ozdobami
Gofry
Początek sezonu wiosenno- ogrodowego kojarzy mi się z goframi.
Oczywiście grilowanie też jest super, ale dla dzieciaków takim odpowiednikiem jest zabawa w samodzielne przygotowywanie czegoś do zjedzenia.
Wtedy na stół wystawiam dżemy, powidła, cukier puder i smażę gofry, każdy może wybrać dla siebie odpowiadające dodatki. Nasze dzieciaki czy to ich koleżanki lub koledzy, bardzo lubią tę "wolność wyboru".
Z tego przepisu wychodzi spora miska ciasta do upieczenia.
- 480 g mąki pszennej
- 45g drobnego cukru do wypieków
- 1 op. cukru waniliowego (można pominąć)
- ciut soli
- 150 g stopionego masła
- 6 jajek ( osobno białka i żółtka)
- 810 ml mleka 2 lub 3,2 % ( można pół na pół ze śmietaną kremówką)
Białka ubijamy na sztywną pianę, dodajemy 3-4 łyżki cukru i dalej ubijamy.
W drugiej dużej już misce łączymy pozostałe składniki: mąkę, żółtka, cukier, sól, masło i powoli miksując wlewamy mleko. Teraz na małych obrotach robota dodajemy partiami ubite białka. Ciasto odstawiamy na 15 - 20 minut ( w tym czasie nasza gofrownica zdąży się rozgrzać).Smażymy gofry.
Teraz dodatkowo przygotowałam smarowidło cytrynowo - limonkowe, coś w rodzaju żelu lub dżemu.
- 2 cytryny - umyte
- 1 limonka
- 1szkl. cukru
- 1szkl. gorącej wody
Cytryny i limonkę kroimy na cienkie plastry. Wkładamy do małego garnuszka , wsypujemy cukier i zalewamy wodą. Stawiamy na małym ogniu i gotujemy do powstania gęstego syropu tj ok 45 minut. Czasem musimy wszystko przemieszać. Po ostygnięciu żel zgęści się bardziej.
poniedziałek, 26 marca 2012
Sernik z masą krówkowo - orzechową
Zazwyczaj kupowałam zwykłą masą krówkową lub gotowałam kilka godzin puszkę z mlekiem słodzonym. Tym razem postanowiłam wypróbować masę z posmakiem orzechów.
Sernik przeznaczony jest na foremkę o średnicy 26 cm, ale ja upiekłam go w formie o większej średnicy - 30 cm.Wyszedł po prostu trochę niższy.
Spód:
Masa serowa:
Sernik przeznaczony jest na foremkę o średnicy 26 cm, ale ja upiekłam go w formie o większej średnicy - 30 cm.Wyszedł po prostu trochę niższy.
Spód:
- 300g ciastek typu degestive lub innych zbożowych
- 100g rozpuszczonego masła
- 1 kg twarogu do wypieków
- 4 jajka ( osobno żółtka i białka)
- 2/3 szkl. drobnego cukru
- 3/4 szkl. śmietany kremówki ( 30 lub 36 cm)
- puszka masy krówkowo-orzechowej 480 g
- 2 łyżki mąki ziemniaczanej
Białka ubijamy na sztywną pianę. W drugiej misce twaróg mieszamy z cukrem, żółtkami, mąką. Powoli wlewamy śmietanę. masę dzielimy na 2 części. Pierwszą część miksujemy z 2/3 masy krówkowo-orzechowej. Po dobrym wymieszaniu dodajemy połowę piany z białek, łączymy szpatułką i wylewamy na ciasteczkowy spód. Pozostałą 1/3 część masy mieszamy z odrobiną mleka i wylewamy na masę twarogową. Wykałaczką lekko łączymy obie części robiąc kółka. drugą część masy twarogowej łączymy z pozostałą pianą z białek, wylewamy na wcześniejsze masy. Znowu robimy wykałaczką kółka w masach twarogowych.
wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170 stopni na 60-70 minut. Po tym czasie sernik studzimy, wkładamy na kilka godzin do lodówki.
Smacznego.
wtorek, 20 marca 2012
Moja wiosna
Mamy kilka "terminów" pierwszego dnia wiosny: kalendarzowa, astronomiczna itp, ale dla mnie najważniejsza jest ta odczuwalna temperaturowo. Lubię ciepłe i gorące dni, poprzednia sobota i niedziela były zapowiedzią słonecznych godzin. Od poniedziałku tylko wieje, trochę pada, a temperatura 2 stopnie rano, a 6 w południe. Jutro dzieci w wieku szkolnym będą topiły marzannę, szły w wiosennym pochodzie. Moja średnia wiosna prezentuje się tak, jak poniżej możecie zobaczyć.
a tu trochę szczegółów kwiatowych wianka
Samych pięknych wiosennych dni wszystkim życzę.
a tu trochę szczegółów kwiatowych wianka
Samych pięknych wiosennych dni wszystkim życzę.
środa, 14 marca 2012
Zima odchodzi, mam nadzieję na dobre.Przyjdzie czas na trochę inny rodzaj deserów. Desery zimne - galaretki, lody, sorbety. W weekend przygotowałam piankę sernikową, taką najprostszą. Gdy pojawią się świeże owoce, będzie więcej miejsca na "kombinowanie"
Potrzebujemy
Ja mam taie foremki z otwieranym dnem, kupione w jakimś markecie na wyprzedaży.
Potrzebujemy
- 2 galaretki ( żółtą i zieloną)
- 4-5 łyżek twarożku waniliowego
Ja mam taie foremki z otwieranym dnem, kupione w jakimś markecie na wyprzedaży.
piątek, 9 marca 2012
Ciasto marchewkowe z orzechami i sosem toffi
Zrobiłam je w zeszłym tygodniu, ale zdjęcie gdzieś się zawieruszyło. Jest smaczne, wilgotne i należy do ciast, które świetnie sprawdzają się jako drugie śniadanie ( nawet dla dzieciaków do szkoły).
Przepis znalazłam tutaj i zrobiłam je od razu z podwójnej porcji.
Składniki na ciasto:
Sos toffi:
Smacznego.
Przepis znalazłam tutaj i zrobiłam je od razu z podwójnej porcji.
Składniki na ciasto:
- 3 jaja średniej wielkości
- 180g muscovado (miałam zwykły trzcinowy)
- 150ml oleju słonecznikowego
- 230g mąki
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 ½ łyżeczki cynamonu
- ½ łyżeczki imbiru sproszkowanego
- ½ łyżeczka przyprawy do piernika
- szczypta soli
- 250g surowej marchwi (~~ 4 marchewki)
- ok. 100 + 50g orzechów włoskich (w oryginale pekan)
Sos toffi:
- 40g masła
- 50g śmietanki kremówki
- 50g brązowego cukru (dałam trzcinowy, dlatego sos nie był tak ładny kolorystycznie, choć pyszny)
- szczypta soli
Smacznego.
czwartek, 8 marca 2012
Pasta jajeczna
Przepisów na pasty na bazie jajek jest dużo. To jest moja propozycja.
Smacznego.
- 7 jajek ugotowanych na twardo
- 1płaska łyżka musztardy francuskiej
- 1 płaska łyżka musztardy kaszubskiej
- 1 łyżka masła
Smacznego.
Risotto z boczniakami
Potrawa, którą można zrobić bezproblemowo, smaczna jest nawet jeśli trzeba ją odgrzać.
Należy też do portaw małoskładnikowych.
Podawać na gorąco.
Smacznego
Należy też do portaw małoskładnikowych.
- pół kilograma boczniaków
- 1 kubek ryżu białego długoziarnistego
- ok. 1,5 litra rosołu lub bulionu
- pęczek koperku
- 5-6 łyżek masła
- opcjonalnie kilka suszonych podgrzybków
- sól, pieprz
Podawać na gorąco.
Smacznego
poniedziałek, 5 marca 2012
ciasto - pudding z suszoną papają
U nas w domu raczej nie zdarzają się weekendy bezciastowe. Czasem latem serwujemy lody z owocami, ale często dodatkowo i tak coś piekę. Niestety wymaga to też większej ilości sportu, by spalić dodatkowe kalorie, ale....
Na sobotę przygotowałam
ciasto - pudding z dodatkiem suszonej papaji.
Przepis pojawił się kilka lat temu w galerii potraw Gazety Wyborczej jako toffee puding.
Tu zamieniłam daktyle na papaję.
Składniki ( na małą blaszkę):
W drugiej misce utrzeć masło, cukier, cukier waniliowy. Stopniowo dodać jajka i połowę mąki. Do masy dolać wodę z sodą w której moczyła się papaja, wymieszać mikserem z resztą mąki. Teraz pozostało wmieszanie szpatułką papaji.
Blaszkę wysmarowaną masłem i wysypaną bułką tartą wypełnić ciastem.
Wstawić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na 35-40minut.
Smacznego.
Na sobotę przygotowałam
ciasto - pudding z dodatkiem suszonej papaji.
Przepis pojawił się kilka lat temu w galerii potraw Gazety Wyborczej jako toffee puding.
Tu zamieniłam daktyle na papaję.
Składniki ( na małą blaszkę):
- 250 g suszonej papaji
- 250 ml gorącej wody
- 125 g cukru
- 1 cukier waniliowy
- 375 g mąki pszennej
- 1 łyżeczka sody
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 2 jajka
- 100 g masła
W drugiej misce utrzeć masło, cukier, cukier waniliowy. Stopniowo dodać jajka i połowę mąki. Do masy dolać wodę z sodą w której moczyła się papaja, wymieszać mikserem z resztą mąki. Teraz pozostało wmieszanie szpatułką papaji.
Blaszkę wysmarowaną masłem i wysypaną bułką tartą wypełnić ciastem.
Wstawić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na 35-40minut.
Smacznego.
do obiadu warzywa po prostu upiekłam
Chcecie mieć obiad, który częściowo robi się sam? Brzmi fajnie i tak łatwo. Niestety, nie ma nic za darmo i najpierw trzeba trochę się zmęczyć ( ale bardzo mało), a potem posiedzieć.
Wszystko razem upiekło się w piekarniku.
Zdjęcia istnieją niestety tylko z etapu przed pieczeniem. Po prostu potem zapomniałam 'cyknąć" fotki. Siedem osób siedziało głodnych przy stole.
Dzień wcześniej zaprawiłam 2 spore kurczaki ( każdy miał prawie po 2kg wagi).
Po umyciu, osuszeniu ptaków ( oczywiście wypatroszonych i oskubanych. Piszę tak o ktoś kiedyś zadłał mi pytanie czy te wstępne czynności mają być wykonane. W mieście ciężko byłoby kupić kurczaka ze wszystkimi jego " atrybutami") natarłam je bejcą ,w której przeleżały całą noc w lodówce.
Bejcę przygotowałam w następujący sposób:
W dużej misce umieścić wszystkie pokrojone warzywa.
Posypać je:
Pozostaje najlepszy moment. Na 1.5 godziny przed podaniem obiadu na stół wkładamy wszystko do piekarnika nagrzanego najpierw do 160 stopni na 45 minut, potem zwiększamy temperaturę do 180 stopni. Kurczaki na początek przykryłam folią alu, piekły się na średniej półce piekarnika, warzywa na dolnej.
Wszystko razem upiekło się w piekarniku.
Zdjęcia istnieją niestety tylko z etapu przed pieczeniem. Po prostu potem zapomniałam 'cyknąć" fotki. Siedem osób siedziało głodnych przy stole.
Dzień wcześniej zaprawiłam 2 spore kurczaki ( każdy miał prawie po 2kg wagi).
Po umyciu, osuszeniu ptaków ( oczywiście wypatroszonych i oskubanych. Piszę tak o ktoś kiedyś zadłał mi pytanie czy te wstępne czynności mają być wykonane. W mieście ciężko byłoby kupić kurczaka ze wszystkimi jego " atrybutami") natarłam je bejcą ,w której przeleżały całą noc w lodówce.
Bejcę przygotowałam w następujący sposób:
- pół szkl. oleju np. słonecznikowego lub rzepakowego
- 2 zgniecione ząbki czosnku
- 5 łyżeczek soli
- 2 łyżeczki czarnego pieprzu
- 3 łyżeczki słodkiej papryki
- 4 łyżeczki majeranku ( obecnie suszony)
- 2 kg ziemniaków umyć szczoteczką pod bieżącą wodą, osuszyć i pokroić na mniejsze części
- kilka marchewek i pietruszkę ( korzeń) obrać ze skórki, pokroić skośnie na grubsze kawałki
- 4-5 ceból zółtych obrać i pokroić na grubsze piórka
- 2-3 główki czosnku przekroić poziomo, nie obierać
- miałam 2 mniejsze cukinie, które też pokroiłam na większe kawałki
W dużej misce umieścić wszystkie pokrojone warzywa.
Posypać je:
- 4 łyżeczkami soli
- 3 łyżeczkami pieprzu cayenne ( na początek można dodać mniej bo jest ostry jak ostra papryka)
- 4-5 łyżeczkami majeranku
- ddać kilka gałązek rozmarynu
- i oliwy tyle by "rozniosła przyprawy po warzywach" czyli ok 1/2 do 3/4 szklanki.
Pozostaje najlepszy moment. Na 1.5 godziny przed podaniem obiadu na stół wkładamy wszystko do piekarnika nagrzanego najpierw do 160 stopni na 45 minut, potem zwiększamy temperaturę do 180 stopni. Kurczaki na początek przykryłam folią alu, piekły się na średniej półce piekarnika, warzywa na dolnej.
Smacznego
wtorek, 28 lutego 2012
ostra zupa bananowa
Trochę lat temu mieszkałam w bloku o wielu klatkach. Miałam sąsiadkę starszą panią, dawną nauczycielkę zajmującą się wtedy z mężem wnukami. Od niej właśnie usłyszałam po raz pierwszy o zupie bananowej. Myślałam, że będzie to zupa na słodko z serii zup letnich owocowych. Jakże się myliłam.
Spróbowałam i na kartce w notesie zanotowałam przepis:
Na 1 dojrzałego banana ( sąsiadka mówiła, ma mieć choć połowę brązowej skórki):
Cebulę, czosnek, ziemniak obrać i pokroić w małą kostkę. Podsmażyć na maśle w garnku. Dodać curry i rosół. Ugotować do miękkości ziemniaka. Dołożyć banana, zmiksować w blenderze. Spróbować czy nie trzeba dosypać curry.
Ja przygotowałam zupę z trzech bananów i 1 litra rosołu.
Czasem dodaję mniej rosołu, zle na koniec wlewam mleczko kokosowe, które zupie nadaje ciekawy smak.
Smacznego.
Spróbowałam i na kartce w notesie zanotowałam przepis:
Na 1 dojrzałego banana ( sąsiadka mówiła, ma mieć choć połowę brązowej skórki):
- 1 średnia cebula
- 1 średni ząbek czosnku
- 1 łyżka przyprawy curry
- pół ziemniaka
- łyżka masła
- w wersji wzbogaconej 1 marchewka
Cebulę, czosnek, ziemniak obrać i pokroić w małą kostkę. Podsmażyć na maśle w garnku. Dodać curry i rosół. Ugotować do miękkości ziemniaka. Dołożyć banana, zmiksować w blenderze. Spróbować czy nie trzeba dosypać curry.
Ja przygotowałam zupę z trzech bananów i 1 litra rosołu.
Czasem dodaję mniej rosołu, zle na koniec wlewam mleczko kokosowe, które zupie nadaje ciekawy smak.
Smacznego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)































